Ważne akcje

Ważne akcje
MitsuManiaki Dzieciom

piątek, 9 września 2011

To już jutro


Już jutro mija 5 rocznica pierwszego spotu MitsuManiaków z małopolski. Tak szczęśliwie się składa, że wypadło to akurat w sobotę i dzięki temu możemy ją uczcić najlepszym z tej okazji sposobem czyli kolejnym spotem.

Spotykamy się o 17 w OBERŻY POD CZARNYM KONIEM, przy ul. Klasztornej 25 w Krakowie.

A oto i mapka dojazdu.


piątek, 2 września 2011

Bliskie spotkania trzeciego stopnia


No i stało się. Zostałem oficjalnym posiadaczem swojej własnej szody parkingowej. Sam ją sobie nabiłem. Nikt mi nie pomagał. A co? Taki jestem zdolny.

A stało się to tak. 

Jako, że do roboty mam blisko to chodzę tam na nogach. No, ale złożyło się tak, że musiałem zawieźć rodzinkę na badania na drugi koniec miasta, skoczyć do pracy i potem wrócić znów po rodzinę. No i jako, że nie opłacało mi się jechać pod dom, to pojechałem prosto do roboty. Tam oczywiście wozów jak psów i każdy każdego zastawia. No więc stanąłem sobie grzecznie, tak że nawet osoba przede mną dałaby radę przy odrobinie sprytu wyjechać. I wszystko byłoby fajnie, ale przyjechało jeszcze kilka osób, no i ten przede mną nie miał już jak wymijać, więc poszedłem go odblokować.

A jako, że powszechnie wiadomo, iż “jak się człowiek śpieszy to się diabeł cieszy”, to jako stary metal -  i to oderwany od roboty - starałem się być szybki, żeby jak najprędzej wycofać, by sobie wyjechał, wjechać z powrotem i wracać do swoich spraw. No i w tym pośpiechu nie zauważyłem przycupniętego tuż za samochodem kontenera na śmieci. Małe puk i się do niego przytuliłem, a nawet skłoniłem do delikatnego przechylenia się na ziemię.

Całe szczęście nie ucierpiał na tym żaden inny samochód tylko tenże kontener, no a Mitsi co prawda trochę urażona, bo starł się jej na tylnym zderzaku trochę makijaż, ale jakoś mi to wybaczyła, bo żadnym wgnieceń nie ma.

Cóż będzie przez jakiś czas nieco brzydsza. Kasy na polerkę i malowanie póki co nie ma. A nie będę się pitolił z każdą pierdołą z osobna, tylko jej kiedyś fundnę całkowitą kurację odmładzającą.

Poniżej zdjęcia z obdukcji dokumentujące przemoc w rodzinie.







czwartek, 28 lipca 2011

Cudownych rodziców mam


I jak tu nie chwalić własnej mamy jak mi nawet na gumki dorzuci :P. A gwoli ścisłości zasponsoruje.


A było tak – od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem zakupu opon letnich – nawet przejrzałem dokładnie porównanie opon w Auto Świecie i wybrałem model, który by idealnie pasował. Jedyny problem w tym, że zawsze się znalazł jakiś ważniejszy wydatek, nie mówiąc już o tym, że od kilku miesięcy jesteśmy na permanentnym minusie.

No więc się tak odwlekało i odwlekało i w sumie się już nawet pogodziłem z tym, że Mitsi gum letnich nie dostanie – pocieszając się tym, że przy naszych przebiegach zimówki może jakoś to lato przetrzymają i nie zedrą się na tyle by to uniemożliwiało ich użycie w okresie dla nich właściwym.

A tu w sukurs przyszła moja mama.

Trzy dni temu miałem urodziny i wpadła w odwiedziny, no i wystrzeliła z takim prezentem, że aż mi się zrobiło głupio. No zatkało mnie i aż mi łzy z wzruszenia stanęły w oczach. Nie mówiąc o tym, że nie byłem w stanie nawet porządnie podziękować – było mi po prostu głupio taką kwotę przyjąć.

Tak, że dzięki jej pomocy Cari dostała dziś ogumienie letnie – jeszcze się załapaliśmy na sezon :D – a konkretnie Uniroyal Rain Expert 195/60 R15 88H. I nie tylko dostała, ale i w nie wskoczyła – zaraz po zakupie pognałem w te pędy do wulkanizatora no i on przełożył gumy i wyważył koła.

I w końcu mogę jeździć jak Pan Bóg przykazał, a nie jak oszczędność każe.

Nie pozostaje mi nic innego jak w imieniu Miśka, moim własnym, żony i dzieci podziękować Ci mamo.

A, że nie potrafię ładnie dziękować, to zrobię to tak jak potrafię - to dedykacja specjalnie dla Ciebie, bo gdyby nie Ty to tych gum by nie było:



czwartek, 21 lipca 2011

A to się pochwalę


Długo nas tu nie było, bo w sumie niewiele ciekawego się działo – w każdym razie nic na tyle ważnego by od razu blogować, więc stwierdziłem, że napiszę o tym przy innej okazji.

I tak się wyluzowałem z tym pisaniem, że zapomniałem się pochwalić, że Mitsi stuknęło 175 tysięcy kilometrów przebiegu. W sumie całkiem niedawno, a tu już wielkimi krokami zbliżamy się do kolejnego tysiąca.

Przebieg oczywiście oficjalny – bo wiadomo jak to w naszym pięknym kraju, a i u Germańskich sąsiadów z cofaniem liczników bywa – ale patrząc na zużycie materiału i ogólny stan pojazdu można powiedzieć, że dość realistyczny.

No a jak się Misia sprawuje? A no jeździ i pije i pije i jeździ, i sprawia mi cały czas niewymowną radość jak tylko siadam za kierownicą. I niech tak zostanie.

Amen.

poniedziałek, 20 czerwca 2011

666




No i Mitsi mnie zaskoczyła. To, że dobrze jeździ wiedziałem, to że jest wygodna wiedziałem, to że jest świetna dla rodziny wiedziałem, to że dużo pali wiedziałem, ale tego, że tak jak ja ma metalową duszę to już nie.


W piątek bowiem stuknęło nam dwa tysiące kilometrów wspólnej jazdy, co – biorąc pod uwagę, że to prawie trzy miesiące od kupna – daje jedyny słuszny przebieg miesięczny rzędu 666,666 km :D.


W nagrodę w sobotę zabrałem ją na spot małopolskich MitsuManiaków – więcej już wkrótce – a jeśli dalej będzie tak grzeczna, to może nawet odwiedzimy stację benzynową, a potem przestanę ją katować Marillionem i puszczę jej miód na jej serce, czyli Motörhead :P. W końcu, było nie było, niezły z niej Speedfreak.

Poniżej dedykacja specjalnie dla Cari z życzeniami dalszej bezproblemowej współpracy. 

 

A tak w ogóle to już wiem, gdzie za rok spędzę Światowy Dzień Slayer'a.

środa, 15 czerwca 2011

Pod umówionym Jaworem


Już miesiąc zeszedł, psy się uśpiły,
I coś tam klaszcze za borem.
Pewnie mnie czeka mój Maniak miły
W Oberży pod Czarnym Koniem”

Na tą chwilę czekałem co najmniej jak Laura na spotkanie z Filonem, o ile nie jak alkoholik na godzinę 13. 

Nie ma co się łudzić, forum MitsuManiaków uzależnia i mając przed oczyma wizję spotkania się w realu z innymi maniakami Trzech Diamentów przejawiałem wszystkie klasyczne objawy delirium tremens.

W końcu nadszedł wymarzony dzień i w te pędy puściłem się do Oberży pod Czarnym Koniem.

Powiem szczerze, że to co zobaczyłem przeszło moje najśmielsze oczekiwania. 

Było nie było Mitsubishi nie należy do zbyt popularnych marek – jeśli spojrzeć po parkingach czy ulicach – w związku z czym myślałem, że z okolic Krakowa oprócz mojego będą trzy, może cztery Miśki. A tu było ich kilkanaście - aż zabrakło miejsca na parkingu i wielu z nas musiało parkować na ulicy. 

Co więcej okazało się, że miłość do tej marki pozostaje nawet jak się kupi inne auto i pojawili się też byli właściciele Misiów swoimi obecnymi wozidełkami. W sumie w oberży zajęliśmy naprawdę dużo miejsca.

Rozstrzał wiekowy też mnie mile zaskoczył. Nie będąc ani za młodym ani za starym mogłem się w sumie dogadać z każdym.

A tematów było sporo. Oczywiście Miśki, ich eksploatacja i naprawa, ale też kupno aut, ogumienie i tematy w ogóle nie związane z motoryzacją jak: nasze dzieci, praca, rozrywki, itd. itp.

Jednym słowem było bardzo miło i już się nie mogę doczekać kolejnego spotkania, które całe szczęście już na dniach. W związku z czym:

Nie będę sobie warkocz trefiła,
Tylko włos zwiążę splątany;
Bobym się bardziej jeszcze spóźniła,
A mój tam tęskni kochany”.

Do posta załączam kilka zdjęć ze spotu – Jackall następnym razem masz pstryknąć też moją Cari i inne Misie, a nie tylko Gale!!! A zainteresowani mogą poczytać więcej o spocie na stronie klubowej Mitsumaniaków.








czwartek, 2 czerwca 2011

Dzień Dziecka

Jakie prezenty są najlepsze? Takie, które dając innym dajemy tak naprawdę sobie samym. No więc w trosce o dzieci :P Cari dostała serwis klimy. 

Ale od początku. Od jakiegoś czasu zaczęło się robić gorąco jak w tropikach i było wiadomo, że klima stanie się nieodłącznym towarzyszem podróży. I wszytko byłoby miło i fajnie – bo w sumie chłodziła tak, że można aż zapalenie gardła było złapać – gdyby nie drobny fakt, że nie wiadomo było kiedy ostatnio była odgrzybiana. A dziecków tykającą bombą biologiczną – z grzybami, Legionellami i innym syfem - nie miałem ochoty wozić. W związku z powyższym zapadła decyzja, że trzeba klimę doprowadzić do stanu używalności. 

A gdzie?

Od czego jest forum. Krótkie pytanko na Mitsumaniakach i już w kilka minut Adaho podsyła link z do wątku z różnymi miejscami. W chwilę później odzywa się Marcin, a nie długo potem pan Leszek, że u niego też można. 

A jako, że miałem zamiar zrobić coś z obrotami – bo mi za nisko spadały – stwierdziłem, że nie ma co dalej szukać, bo przy okazji klimy upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu. 

I tak wczoraj autko, a za nim dzieci – no i nie ma co ukrywać ja :D – dostało prezent. Klima została oczyszczona, wymieniony został filtr kabinowy, wnętrze zostało zdezynfekowane ozonem i uzupełniony został czynnik (tego akurat nie było potrzeba dużo). 

A co do obrotów przeczyszczona została przepustnica, zrobiony został reset komputera no i autko było uczone jak się zachowywać – mam nadzieję, że pomoże nie tylko na obroty, ale i na spalanie.

Ale to temat na kolejną odsłonę serii o walce Mitsi z nałogiem – czyli dlaczego i tak lubię benzynę.