Ważne akcje

Ważne akcje
MitsuManiaki Dzieciom

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Byliśmy pierwsi


No więc jako, że nikt inny nie chce przygarnąć palmy pierwszeństwa mogę się już pochwalić, że faktycznie razem z Wielkopolską zajęliśmy pierwsze miejsce ex aequo jeśli idzie o prędkość zebrania się w tym roku.

Pierwsze spoty MitsuManiaków AD 2012 odbyły się właśnie u nas i u nich w sobotę 7 stycznia, dokładnie o tej samej porze. Uczciwie jednak muszę przyznać, że był to remis ze wskazaniem na Wielkopolan, którzy pobili nas pod względem ilości zgromadzonych aut.

A jeśli idzie o nas to zgromadziły się dwa Gale EA jeden E88 - pozdrawiamy Wojtka i mamy nadzieję, że mimo 50 kilometrów do Krakowa będzie nas odwiedzał częściej - jedna Cari przedliftówka, jedna poliftówka i Mazda 323 F. 

Jako, że o 18 było już ciemno nie śliniliśmy się specjalnie na widok silników, czy samochodów, tylko spokojnie zasiedliśmy do stołu przy którym spędziliśmy ponad dwie godziny "jedząc, pijąc lulki paląc". Karczmy co prawda nie rozwaliliśmy, ale i tak było bardzo miło, a kolejny spot mamy nadzieję odbyć jeszcze przed eskapadą do Wierchomli, która ma mieć miejsce w połowie lutego - a która na chwilę obecną już przebija pod względem liczebności sobotnie spotkanie.

Tak, że może nie jesteśmy najliczniejsi – ale mamy zamiar być najaktywniejsi :D.

sobota, 7 stycznia 2012

I po spocie

No i pierwszy spot w tym roku już za nami. Więcej informacji już wkrótce.

Na chwilę obecną powiem tyle, że wygląda na to, że razem z Wielkopolską byliśmy pierwszymi regionami, które spotkały się w tym roku - tamtejszy spot też miał miejsce dzisiaj.

piątek, 6 stycznia 2012

Otwarcie sezonu

Już jutro oficjalne otwarcie nowego sezonu spotów w Małopolsce. 

Spot noworoczny MisuManiaków będzie miał miejsce o godzinie 18 w Oberży Pod Czarnym Koniem przy ul. Klasztornej 25 w Krakowie.
 
Poniżej mapka dojazdu z Placu Centralnego:

Idzie nowe

To nie jest nowy blog. To po prostu kontynuacja blogu "Moja Mitsi", którego nie mogłem skojarzyć ze swoim profilem na Google+ z zupełnie dla mnie niezrozumiałych powodów. Dlatego po prostu wyeksportowałem stary blog i po założeniu tego zaimportowałem go do niego. I w sumie tyle.

Jeśli, ktoś bywał na Mitsi zauważy też, że Misiek ma odrobinę inny layout.

Natomiast założenia i formuła funkcjonowania pozostają takie same. Czyli piszę tu o Miśku i sprawach ogólnie związanych z motoryzacją. Oraz z oczywistych względów o sprawach dotyczących MitsuManiaków.

środa, 4 stycznia 2012

Dlaczego nie kupiłem Volkswagena?


Jako, że z Cari nic ciekawego się nie dzieje – nie psuje się jak na Mitsubishi przystało – więc coby blog nie zszedł śmiercią naturalną, wprowadzę tu kilka cyklów tematycznych. Pierwszym z nich będzie “Dlaczego nie kupiłem...”

Na pierwszy ogień mokry sen większości polskich kierowców czyli Volkswagen.

Gdy rok temu zaczynałem poszukiwania pierwszego samochodu większość życzliwych od razu wyskoczyła z pomysłem Das Auto. Wiesiek i tylko Wiesiek. Bo przecież tylko Wieśki są godne uwagi, tylko Wieśki się nie psują, a do tego są tanie w naprawie.

Nota bena nigdy nie pojmę, jak można jednym tchem mówić, że coś się nie psuje i jest tanie w naprawie.

Po za tym, do niezaprzeczalnych zalet auta dla ludu należeć miała wysoka jakość wykonania funkcjonalność no i jakże... niskie zużycie paliwa, no bo jak VW to oczywiście tylko diesel TDI.

Jak moim doradcom mówiłem, że VW mnie nie interesują patrzyli na mnie jak na idiotę, a jak napomykałem, że szukam benzyny to podejrzewali poważne zaburzenia osobowości. I oczywiście żadne tłumaczenia, że przy tyluletnim aucie niższe zużycie paliwa przy wyższym niebezpieczeństwie kosztownej awarii niezbyt opłacalne nie przemawiały, zwłaszcza że przecież TDI miały się nie psuć – pal sześć te pękające głowice w 2.0 – a części (które producent wypuścił z rozpędu zapominając, że przecież jego wozy się nie psują) były tanie.

Teraz po roku jak diesel przekroczył już benzynę i nic nie zapowiada by miało być lepiej, niektórzy z byłych doradców sami zaczynają twierdzić, że faktycznie diesel to nie koniecznie jedyny wybór, no ale ich miłość do VW i w ogóle motoryzacji niemieckiej pozostała niezmienna.

No więc dlaczego nie kupiłem Polo, Golfa, ani żadnego innego swetra? Odpowiem tak. Jakbym chciał auto z klocków to bym sobie kupił Lego. Bo to jest główny problem VW i w ogóle niemieckiej motoryzacji, że urodą przypomina sportsmenki z Wschodnich Niemiec. Nie, nie są brzydkie, ale do powabnych też nie należą. Ja rozumiem funkcjonalność i praktyczność ale na litość boską jak można robić tak siekierą ciosane auta. No słusznie powiedziane „dla ludu”, bo są po prostu mierne i niczym się zbytnio nie wyróżniają by broń boże nie zrazić potencjalnych nabywców.

Zestawcie dowolnego Wieśka z Lancerem, Galantem, Madą 3, Roverem 75 to zobaczycie o czym mowa.

Po prostu auto, którym mam jeździć musi w sobie mieć to coś – choćby to miała być rdza jak w Mazdzie czy Galancie – co sprawi, że przyciągnie ono i utrzyma moją uwagę.

Nigdy nie podważałem zalet VW to naprawdę świetne auta, tylko kurcze są inne, które mają te same zalety i oferują do tego wartość dodaną. Może i części mają droższe niż VW, ale uczciwie można powiedzieć, że się psują znacznie rzadziej niż wieśwageny o czym świadczyć mogą przeróżne statystyki nie tylko niemieckie. Są i inne auta, które też są funkcjonalne – wiem, że głoszę herezję, ale są auta wygodniejsze niż Passat i do tego z lepszym bagażnikiem (ot choćby Omega). Są auta, które mają lepszą jakość wykonania. I nie do wiary, ale są auta z lepszymi silnikami niż osławione 1.9TDI nawet jeśli więcej palą. I w dodatku wszystkie one biją pod względem estetycznym cała stajnię Volkswagena na głowę i to nie odwołując się do jakiś ekstrawagancji. Zwykła Almera 2 jest kilka razy ładniejsza od Golfa mimo, że sama w sobie nie jest jakaś wybitna. Bo powtórzę jeszcze raz, VW nie są brzydnie, niektóre Passaty są nawet ładne – np. CC – ale są przy tym takie jakieś przeciętne, bezpieczne, nijakie. Nie wywołują u nikogo palpitacji, wzwodu, ślinotoku czy innych niekontrolowanych reakcji.

No więc dlaczego kupiłem Cari a nie VW? Bo mimo mniejszego bagażnika i odrobinę mniejszej jakości wykończenia, na potrzeby moje i mojej rodziny w zupełności starcza. A oprócz tego wszystkiego ma w sobie to coś. Właśnie te detale jak silnik kręcący się, że aż miło, drewno, półskóry, listwy i póki co niezawodność sprawiają, że wsiadając do niej od razu na mojej twarzy pojawia się uśmiech. Uśmiech, którego jakoś nie mogę sobie wyobrazić przy Niemcach. A do tego jest jeszcze jeden ważny czynnik, każdy słyszał o Polo, Golfie, Passacie i innych wyrobach autopodobnych. Natomiast na słowo Carisma wiele osób robi wielkie oczy. Widząc inną Cari na ulicy aż człowiek się uśmiecha.

Już samo to sprawia, że Wieśki z Miśkami przegrywają z kretesem, a do tego jeszcze kwestia ceny, która paradoksalnie w przypadku Miśków powinna być wyższa niż w przypadku VAGów.

A dla wszystkich ludzi dobrej woli, którzy mają zamiar mnie ostrzegać jak to pójdę z torbami dodam, że mam znajomych studentów, którzy mają droższe w utrzymaniu od Cari Galanty i jakoś żyją, więc nie taki wilk straszny jak go malują.

No więc dlaczego nie kupiłem VW? Cóż, “If a man does not keep pace with his companions, perhaps it is because he hears a different drummer”. Po prostu co innego jest dla mnie ważne niż dla nabywców VAGów. Ani jak nie jestem lepszy ani oni. Po prostu co innego nas kręci.

sobota, 3 grudnia 2011

Gimme fuel gimme fire gimme that which I desire


Lubię moją Mitsi. Bardzo ją lubię. Uwielbiam nią jeździć, ale nie mogę powiedzieć bym był wtedy w pełni rozluźniony. Wszystko niby fajnie, zrywa się i zbiera jak marzenie, aż prosi by ją wkręcać na obroty, ale jak próbuję to robić to prawie, że słyszę jak się drze: 

A na średnie zużycie paliwa wolę nawet nie patrzeć. Ostatnio jak mi w mieście osiągnęło blisko 11 litrów to mnie krew zalała, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że komputer przekłamuje mi około 1 – 1.5 litra czyli pewnie było rzędu blisko 12 litrów. Nie wiem nie sprawdzałem, bo powiedziałem jej, że jak jest z niej taki ochlaptus to będę jej wydzielał racje żywieniowe, w związku z czym nie zalałem jej do pełna.

Całe szczęście potem miałem nieco dłuższy wypad za miasto i spalanie zeszło już na pewno poniżej 10 – co swoją drogą też jakimś super fajnym wynikiem nie jest.

Ale najbardziej wkurza mnie to, że wiem na co ją stać i że mogłaby być o wiele mniej żarłoczna. Najniższy wynik jaki udało mi się uzyskać, to było 6.1 według wskazań komputera, co oznacza w realu ok. 7-7,6 litra na 100 kilosów, co przy tych gabarytach auta i silniku jest już wynikiem akceptowalnym. Problem w tym, że taki wynik udało uzyskać mi się raz jadąc w deszczowy poranek z Krakowa do Sącza przy pustych drogach i stałej jeździe na piątce z prędkością ok. 90 km/h.

No a niestety trasy po których zazwyczaj jeżdżę są zdecydowanie inne – cały czas zwalnianie, przyspieszanie, zatrzymywanie, najmniejszych szans utrzymania stałej prędkości i marzenie by móc wrzucić choć czwórkę. Tak, że z ecodrivingu nici.

Tym bardziej, że jak już mam możliwość pojechać trochę inaczej to Misia od razu pokazuje swój prawdziwy charakter i nie jest to żadne rockowe pitolenie, tylko ni mniej ni więcej tylko: 


a wtedy to oszczędności idą się seksić.

czwartek, 10 listopada 2011

Scyzoryki i centusie

Ale się porobiło.

Jeszcze dobrze nie ochłonąłem po spocie na Orawie - którego zresztą nie zdążyłem tu nawet podsumować - a już tydzień później mieliśmy spotkanie w Krakowie. 

A jakby tego jeszcze nie było mało to okazuje się, że już szykuje się kolejny. I to nie byle jaki, bo jedziemy w gości na Andrzejki.

A wszystko dlatego, że meydey - mod świętokrzyski, który gościł u nas na Orawie - tak się dobrze z nami bawił, że postanowił zrobić powtórkę z rozrywki, tyle że tym razem migracja Miśków będzie się odbywała w przeciwnym kierunku.

I tak 26 października (sobota) bawimy się w Kielcach, w Klubie MK Bowling wraz z MitsuManiakami świętokrzyskimi. Zaczynamy o 19, a kończymy nad ranem.

A co najlepsze zapraszający fundują nam wejście :D. Więcej informacji na naszej stronie klubowej

W razie jakby ktoś się chciał do nas podpiąć proszę o kontakt ze mną - osoby z Małopolski - lub meydeyem - osoby z Świętokrzyskiego.